Retencja danych w sesjach online: jak ją ustawić zgodnie z RODO
Retencja danych to nie urzędniczy termin z ulotki RODO, tylko konkretna decyzja, która wpływa na bezpieczeństwo klientów każdego trenera, co...
Nagrywanie sesji coachingowej, lekcji online czy warsztatu grupowego brzmi jak prosta formalność, dopóki nie okaże się, że złamałeś zasady RODO.
Zanim w ogóle pomyślisz o kliknięciu "nagrywaj", warto zebrać kilka rzeczy. Bez nich nagranie sesji, nawet zrobione w dobrej wierze, może skończyć się problemem prawnym.
Brzmi jak dużo formalności na jedną sesję coachingową czy lekcję online. W praktyce to kilka minut pracy, które robi się raz, na starcie współpracy z danym klientem czy uczniem, a potem powtarza tylko przy nowych osobach. Trenerzy, którzy pracują z grupami cyklicznie, zwykle przygotowują jeden szablon zgody i wysyłają go razem z zaproszeniem na pierwsze spotkanie.
Warto też zapamiętać jedną rzecz: nagrywanie sesji online nie jest z definicji zakazane. Problemem nie jest samo nagranie, tylko brak zgody, brak informacji o celu przetwarzania danych albo niewłaściwe zabezpieczenie pliku po fakcie. Organizator spotkania online powinien uzyskać zgodę każdego uczestnika na nagrywanie jego wizerunku lub głosu, a brak takiej zgody oznacza, że dana osoba nie powinna brać udziału w nagrywanym spotkaniu (poradnikprzedsiebiorcy.pl). To zdanie warto sobie zapisać, bo w praktyce oznacza, że nie ma tu miejsca na domysły ani "chyba się zgodzi".
Pierwszy krok to ustalenie podstawy prawnej. Nie zawsze musi to być zgoda uczestnika, choć w praktyce pracy trenera, coacha czy lektora to najczęstszy scenariusz.
Podstawą prawną nagrywania sesji online może być zgoda uczestnika, ale też uzasadniony interes administratora albo obowiązek prawny, o ile nie naruszają praw osób biorących udział w spotkaniu (odo24.pl). W praktyce oznacza to, że jeśli prowadzisz jednorazowe warsztaty i chcesz nagrać materiał na własny użytek, żeby ocenić swój sposób prowadzenia zajęć, to i tak najbezpieczniej jest zapytać uczestników wprost. Uzasadniony interes brzmi wygodnie, ale trudno go udowodnić, jeśli ktoś zapyta, dlaczego akurat jego głos i wizerunek trafiły na nagranie bez pytania.
Warto też pamiętać, że imię, nazwisko, wizerunek, głos, adres e-mail czy adres IP przekazywane podczas wideokonferencji to dane osobowe podlegające ochronie RODO (odo24.pl). To oznacza, że nagranie sesji z korepetycji, terapii czy sesji coachingowej to w praktyce zbiór danych osobowych, którym trzeba się zaopiekować tak samo poważnie jak dokumentacją klienta.
Urząd Ochrony Danych Osobowych poszedł tu jeszcze dalej. Zgodnie z wytycznymi UODO firmy powinny domyślnie zakazać nagrywania wideokonferencji, chyba że jest to niezbędne do konkretnego celu i uczestnicy wyrażą stosowną zgodę (crn.pl). Dla trenera pracującego jednoosobowo oznacza to jedno: zasada domyślna brzmi "nie nagrywam", a wyjątkiem jest sytuacja, w której masz konkretny powód i zgodę na piśmie. Odwrotnie niż wielu prowadzącym mogłoby się wydawać.
Jeśli więc zastanawiasz się, czy dana sesja w ogóle wymaga zgody, zadaj sobie pytanie: czy nagranie jest niezbędne do celu, który realizujesz? Jeśli odpowiedź brzmi "nie, ale mogłoby się przydać", to sygnał, żeby zrezygnować albo najpierw dopytać uczestnika.
Moment zbierania zgody to najczęstsze miejsce, w którym trenerzy i nauczyciele popełniają błąd. Zgoda musi paść przed rozpoczęciem nagrywanego spotkania, nie w jego trakcie i nie po fakcie.
Zgoda na udział w nagrywanym spotkaniu musi być wyrażona przed jego rozpoczęciem, w sposób wyraźny i jednoznaczny (poradnikprzedsiebiorcy.pl). Oznacza to, że komunikat typu "włączam nagrywanie, ok?" wypowiedziany już podczas trwającej rozmowy, kiedy kamera i mikrofon uczestnika są już aktywne, to za późno. Dobra praktyka wygląda inaczej: informacja o nagrywaniu i prośba o zgodę powinny znaleźć się w mailu z zaproszeniem na sesję, a potem zostać powtórzone ustnie na samym początku spotkania, zanim padnie pierwsze pytanie merytoryczne.
Organizator musi też spełnić obowiązki informacyjne z art. 13 i 14 RODO oraz zebrać zgody uczestników na utrwalenie wizerunku lub głosu, jeśli nagranie jest niezbędne do osiągnięcia celu spotkania (crn.pl). Brzmi formalnie, ale w praktyce sprowadza się do krótkiej informacji: kto jest administratorem danych, po co nagrywasz, jak długo materiał będzie przechowywany i komu zostanie udostępniony.
Warto dodać jedną rzecz, o której często się zapomina: zgoda nie jest wieczna. Uczestnik nagrywanej sesji może w każdej chwili wycofać zgodę na nagrywanie, bez wpływu na kontynuację usługi, na przykład terapii czy sesji coachingowej (centrumterapiitarapaty.pl). To ważne z perspektywy relacji z klientem: wycofanie zgody na nagranie nie oznacza wycofania się z całej współpracy, a odmowa nagrywania nie powinna wpływać na jakość prowadzonej sesji.
Jeśli pracujesz z grupą na tablicy online i chcesz zachować dodatkowo zapis tego, co powstało na wirtualnej tablicy, dobrze mieć osobną, krótką zgodę na eksport materiału. To trochę inna sytuacja niż nagranie głosu i obrazu, ale zasada jest ta sama: pytaj, zanim zaczniesz, i tłumacz po co. Więcej o samym prowadzeniu takich zajęć znajdziesz w tekście o wykorzystaniu tablicy online na lekcji zdalnej.
Zgoda to dopiero połowa sukcesu. Druga połowa to to, co robisz z gotowym plikiem po zakończeniu sesji.
UODO zaleca zabezpieczanie nagrań i spotkań online hasłami lub metodami autoryzacji, na przykład kodami PIN, tak aby dostęp do treści mieli tylko uprawnieni (crn.pl). W praktyce oznacza to kilka konkretnych działań: nie wrzucaj nagrania na ogólnodostępny dysk w chmurze bez ograniczeń dostępu, nie wysyłaj linku do pliku bez hasła i nie zostawiaj nagrania w folderze współdzielonym z innymi klientami.
Warto pomyśleć o tym jak o segregacji dokumentów papierowych. Nikt raczej nie zostawia teczek z danymi klientów na biurku w poczekalni, prawda? Z nagraniami wideo działa dokładnie ta sama logika, tylko że łatwiej o pomyłkę, bo plik można przypadkiem udostępnić jednym kliknięciem.
Osoba, która bez zgody uczestników publikuje nagranie zajęć online, sama staje się administratorem danych osobowych i naraża się na odpowiedzialność administracyjną sięgającą nawet 10 milionów euro (prostetorodo.pl). To liczba, która robi wrażenie, i słusznie, bo pokazuje, że temat nie jest tylko formalnością do odhaczenia, tylko realnym ryzykiem finansowym i wizerunkowym dla osoby prowadzącej zajęcia czy sesje.
Co w praktyce oznacza dobre zabezpieczenie? Kilka prostych zasad: przechowuj nagrania w miejscu, do którego dostęp mają tylko osoby uprawnione, nadawaj plikom nazwy bez pełnych danych osobowych uczestnika (inicjały wystarczą), a jeśli korzystasz z narzędzia do prowadzenia sesji, sprawdź, czy działa zgodnie z RODO i czy dane nie są przetwarzane poza Unią Europejską bez odpowiednich zabezpieczeń. Polskie narzędzia, takie jak ClickBoard, mają tu przewagę: działają w przeglądarce, bez instalacji, a dane pozostają zgodne z polskimi i unijnymi przepisami o ochronie danych.
Wiele osób prowadzących sesje online zbiera zgodę i zabezpiecza plik, ale zupełnie zapomina o trzecim elemencie: terminie przechowywania.
Osoba nagrywająca musi wyraźnie wskazać cel nagrania oraz poinformować, jak długo będzie ono przechowywane i kto uzyska do niego dostęp (money.pl). To nie jest formalność do wpisania w regulamin i zapomnienia. To konkretna deklaracja, której trzeba dotrzymać.
Jak to wygląda w praktyce? Jeśli nagrywasz sesję coachingową po to, żeby wrócić do niej za tydzień i przygotować podsumowanie dla klienta, sensowny okres przechowywania to na przykład miesiąc od zakończenia współpracy, a potem trwałe usunięcie pliku. Jeśli nagrywasz warsztat grupowy, żeby udostępnić go osobom, które nie mogły być obecne, rozsądny termin to czas trwania kursu plus krótki bufor na dogonienie materiału, nie rok czy dwa lata "na wszelki wypadek".
Czym to grozi, jeśli terminu nie ustalisz albo o nim zapomnisz? Przede wszystkim tym, że nagranie "wisi" gdzieś w chmurze bez wyraźnego celu, a to jest dokładnie sytuacja, której RODO chce zapobiec: dane osobowe przetwarzane bez uzasadnienia i bez końca w czasie. Dobrą praktyką jest ustawienie sobie przypomnienia w kalendarzu na dzień, w którym trzeba usunąć konkretne nagranie, zwłaszcza jeśli prowadzisz wiele cyklicznych sesji naraz i łatwo coś przeoczyć. Jeśli korzystasz już z jednego narzędzia do planowania spotkań i zarządzania bazą klientów, warto dopisać tam też datę usunięcia nagrania, tak samo jak termin kolejnej sesji. Więcej o łączeniu tych dwóch funkcji znajdziesz w artykule o integracji kalendarza i CRM w pracy zdalnej.
Warto też zaznaczyć, że sam fakt bycia uczestnikiem rozmowy nie daje automatycznie prawa do dowolnego wykorzystania nagrania. W polskim prawie nie ma jednego przepisu wprost regulującego nagrywanie rozmów online bez zgody, a ocena legalności zależy między innymi od tego, czy nagrywający jest uczestnikiem rozmowy oraz do czego nagranie zostanie później wykorzystane (adwokatrodakiewicz.pl). Innymi słowy: nawet jeśli technicznie masz prawo nagrać rozmowę, w której bierzesz udział, to co zrobisz z tym materiałem później, decyduje o tym, czy działasz zgodnie z prawem.
Praca z uczniami wymaga dodatkowej ostrożności, bo tutaj sama zgoda ucznia nie wystarczy.
W przypadku nagrywania zajęć czy sesji z udziałem osób niepełnoletnich sama zgoda ucznia nie jest wystarczająca. Konieczna jest zgoda rodziców lub opiekunów prawnych, a materiału nie można przechowywać bezterminowo (money.pl). To zasada, która dotyczy zarówno korepetytorów, lektorów pracujących z młodzieżą, jak i nauczycieli prowadzących zdalne lekcje dla klasy.
Co to oznacza w praktyce dla korepetytora, który chce nagrać sesję, żeby uczeń mógł do niej wrócić przy powtórce materiału? Najpierw kontakt z rodzicem, najlepiej mailowy, z krótkim wyjaśnieniem: po co nagranie, jak długo będzie dostępne, kto będzie mieć do niego dostęp. Dopiero po uzyskaniu takiej zgody nagranie może powstać. Bez tego, nawet jeśli sam uczeń mówi "tak, nagrywaj", korepetytor działa niezgodnie z przepisami.
Warto też pomyśleć o alternatywie, która czasem załatwia sprawę lepiej niż samo nagranie wideo. Zamiast nagrywać całą sesję z obrazem i głosem dziecka, można zapisać sam materiał merytoryczny, na przykład notatki z tablicy online albo rozwiązane zadania, i udostępnić je uczniowi bez utrwalania jego wizerunku czy głosu. To rozwiązanie zdejmuje sporą część ryzyka związanego z RODO, bo nie przetwarza się danych szczególnie chronionych, takich jak wizerunek dziecka, tylko sam efekt pracy.
Dla nauczycieli prowadzących lekcje dla całej klasy sytuacja jest jeszcze bardziej złożona, bo zgody trzeba zbierać od wielu rodziców naraz, a każdy może odpowiedzieć inaczej. Praktyczne rozwiązanie to przygotowanie jednego formularza zgody na początku roku szkolnego, z jasnym opisem celu nagrań (np. "dla uczniów nieobecnych z powodu choroby") i terminem ich usuwania po zakończeniu semestru. Dzięki temu nie trzeba negocjować zgody przy każdej pojedynczej lekcji.
Tak, bo nagranie i tak zawiera dane osobowe uczestnika, czyli jego głos i wizerunek. Nawet jeśli materiał nie trafi nigdzie dalej, wciąż musisz mieć podstawę prawną do jego utrwalenia i poinformować osobę o tym, że nagrywasz.
Najbezpieczniejsze rozwiązanie to wyłączenie kamery lub mikrofonu tej osoby na czas nagrywania, albo prowadzenie nagrania tylko fragmentu spotkania, w którym ta osoba nie bierze udziału. Można też zrezygnować z nagrywania całości i ograniczyć się do notatek z sesji.
RODO nie wymaga formy pisemnej, ale zgoda musi być wyraźna i możliwa do udowodnienia. Bezpieczniej jest mieć potwierdzenie mailowe albo zapis w formularzu online niż polegać wyłącznie na słownej deklaracji podczas rozmowy.
Tylko jeśli uczestnik wyraził na to osobną, konkretną zgodę. Zgoda na samo nagranie sesji w celach dokumentacyjnych czy edukacyjnych nie obejmuje automatycznie prawa do wykorzystania materiału w reklamie czy na social mediach.
Tyle, ile jest to niezbędne do realizacji celu, który zadeklarowałeś uczestnikowi przed nagraniem. Po jego osiągnięciu, na przykład zakończeniu cyklu sesji, nagranie powinno zostać trwale usunięte, chyba że wcześniej ustalono inny, uzasadniony termin.
Więcej materiałów z tej samej kategorii.
Retencja danych to nie urzędniczy termin z ulotki RODO, tylko konkretna decyzja, która wpływa na bezpieczeństwo klientów każdego trenera, co...
Terapia online to dziś dla wielu terapeutów codzienność, a nie dodatek do pracy gabinetowej, jednak brak fizycznych ścian gabinetu oznacza z...
Zakładanie konta przez uczestnika potrafi zabić dynamikę sesji, zanim ta się w ogóle zacznie, szczególnie gdy pracujesz z klientem, uczniem...
Załóż konto, przygotuj swoją tablicę i rozpocznij pierwszą sesję bez instalacji po stronie uczestnika.
Wypróbuj ClickBoard za darmo